W końcu! Rusza nowy, 77 już sezon najlepszej ligi świata! Sprawdź z nami najciekawsze mecze i daty. Co nas czeka w tym najbliższych dniach i co trzeba wiedzieć o kolejnych tygodniach. Będzie to już 77. sezon zasadniczy NBA, w którym zgodnie z panującym od lat formatem zespoły rozegrają po 82 spotkania. Rywalizację w pierwszą noc
NBA Draft 2021 odbędzie się w Nowym Jorku w znajdującej się w dzielnicy Brooklyn hali Barclays Center. Początek tego wydarzenia zaplanowano na 30 lipca na godz. 2:00 czasu polskiego. Wtedy to poznamy, do których zespołów trafią największe młode talenty koszykarskie z całego świata. Zaplanowano udział 20 prospektów, którzy przeżyją jedną z najważniejszych chwil w swoim
Choć główna część sagi z Benem Simmonsem w roli głównej zakończyła się kilka miesięcy temu, to jej skutki są w dalszym ciągu odczuwalne. Rozgrywający przez długi czas walczył o pieniądze, których włodarze Philadelphia 76ers zdecydowali się mu nie wypłacać. Zgodnie z doniesieniami Adriana Wojnarowskiego strony doszły do porozumienia w tej sprawie, a zawodnik otrzyma część
Jednak, jeśli jesteś nowicjuszem w świecie NBA, pewne terminy i skróty mogą być dla Ciebie niezrozumiałe. W tym artykule wyjaśnimy kilka najważniejszych pojęć, abyś mógł lepiej zrozumieć, co znaczy to w NBA. 1. NBA. NBA to skrót od National Basketball Association, czyli Narodowego Stowarzyszenia Koszykówki.
Koszykarze Miami Heat pokonali Los Angeles Lakers w trzecim meczu finału NBA 115:104. Obecny stan serii to 2-1 dla "Jeziorowców". Ekipa Miami Heat nie złożyła broni, choć musiała sobie radzić bez kontuzjowanych Bama Adebayo i Gorana Dragicia. Ciężar gry wziął na siebie Jimmy Butler, który zanotował triple-double. W trzecim meczu prze
Tylko Holendrzy byli w stanie uchronić się od trzysetowej porażki w meczu z Polakami. To właśnie Nimir Abdel-Aziz i spółka awansowali do 1/8 finału tegorocznych mistrzostw z drugiej lokaty. W fazie pucharowej zagrają również reprezentacje Macedonii Północnej i Czech. Z dalszą rywalizacją pożegnali się Czarnogórcy oraz Duńczycy.
Określenie "jedna czwarta meczu w koszykówce" posiada 1 hasło. Inne określenia o tym samym znaczeniu to część meczu w koszykówce; 1/4 meczu koszykówki; ćwiartka koszykówki; czwarta część garnca; część meczu NBA; część meczu Sochana; czwarty ton skali muzycznej.
Większe problemy mieli ich rywale. Koszykarze Miami Heat prowadzili w rywalizacji z Boston Celtics już 3-0, by następnie pozwolić rywalom na wyrównanie, a potem wygrać decydujące starcie. Zawodnicy Erika Spoelstry byli dopiero drugim zespołem w historii NBA, który zagra w finale pomimo rozstawienia z numerem ósmym w swojej konferencji.
Mój pierwszy tydzień w NBA: Jokić, Curry i Sochan z bliska, na końcu kilka łez. – Już trzeciego dnia wyprawy czuliśmy się jak koszykarska rodzina. Hasło „krótka rozmowa, kilka zdjęć oraz seria autografów” nie odda tego, jakie emocje towarzyszyły nam podczas spotkania z Jeremym Sochanem. A przecież przeżyliśmy jeszcze więcej.
Skandal w WNBA! Trener obrażał zawodniczkę. "Jestem dumna z bycia wielką s*ką" Skandal w WNBA. Trener Connecticut Sun, Curt Miller, podczas meczu z Las Vegas Aces poskarżył się sędziemu
MerYH. Mecz dwóch drużyn NBA, Toronto Raptors i Indiana Pacers został przerwany w nieoczekiwanych okolicznościach. Zawodnicy zostani zwołani do szatni, a na parkiet wkroczyli strażacy. Zdecydowanie gorzej było ze zwolnieniem trybun. Kibice nie przejęli się wcale wznieconym pożarem; i zamiast opuścić zgodnie z wytycznymi trybuny skupili się na wygwizdywaniu ochrony i strażaków. Niespodziewana ewakuacja Niedługo po rozpoczęciu drugiej kwarty spotkania, gra została wstrzymana. Zawodnicy szybko udali się do szatni, a spiker poinformował zgromadzonych kibiców o zaistniałej sytuacji. Pomimo prośby i spokojne opuszczenie hali, prawie 20 tysięcy osób niezbyt kwapiło się do przegapienia reszty meczu. Najwyraźniej nie dla wszystkich bezpieczeństwo stanowi priorytet przed widowiskiem sportowym. Jak się okazało, podczas rozgrywki jeden z głośników zaczął się kopcić i złapał ogień. Konieczna była interwencja straży pożarnej, dzięki sprawnej akcji na szczęście nikt nie ucierpiał. W związku z awarią mecz został wstrzymany na godzinę, po czym zawodnicy mogli powrócić na parkiet. Po dziesięcionutowej rozgrzewce rozegrano pozostałą część gry. Kolejną przerwę skrócono do siedmiu z piętnastu minut. Godzinna przerwa i kontynuacja Dla nieszczęścia kibiców mecz został dograny bez publiczności. Na trybunach zasiedli jedynie pracownicy hali, w której organizowane było spotkanie. Zawodnicy wypowiadali się później o tym jak zawiedzeni byli ich najbliżsi, którzy zostali wyproszeni w trakcie ewakuacji. Jednak takie rozwiązanie jest chyba lepsze, niż zakończenie się meczu ogromną tragedią i wielkim pożarem. Klub zapewnił wszystkich, którzy byli obecni tego dnia, że kwota biletu zostanie im na pewno zwrócona. Wielu koszykarzy było zaskoczonych takim rozwojem sytuacji. Dla wielu był to pierwszy raz, gdy po godzinie przerwy musieli powrócić na parkiet i dokończyć mecz. A czym zajmowali się podczas dodatkowego czasu? Część wykorzystała ten moment na relaks i poddawani byli masażom. Inni zaś relaksowali się słuchając muzyki, część zaś wykorzystała okazję na obejrzenie rozgrywanego w tym samym czasie meczu Miami Heat i Brooklyn Nets. Nawigacja wpisu
Więcej takich historii znajdziesz na stronie głównej OnetuMiami Heat zajęło pierwsze miejsce w sezonie zasadniczym w konferencji wschodniej, zwyciężając w 53 spotkaniach i przegrywając w 29 meczach. W pierwszym meczu play-off ich rywalem była Atlanta Hawks. Pojedynek zakończył się wygraną Heat 4:1. W półfinale konferencji ograli oni 4:2 Philadephię 76ers. Dalsza część tekstu pod materiałem Celtics z kolei sezon zasadniczy zakończyli na drugiej lokacie, mając na swoim koncie o dwa zwycięstwa mniej od ekipy z Florydy. W swoim pierwszym meczu play-off ograli Brooklyn Nets 4:0. W kolejnej rundzie ich rywalem było Milwaukee Bucks. Spotkania były bardzo zacięte i zakończyły się zwycięstwem Celtów 4: także: Finał EBL: Pierwszy mecz dla Śląska, choć Legia była blisko do ostatniej minutyW finale konferencji wschodniej spotkały się więc dwie drużyny, które były najlepsze w sezonie zasadniczym. Zespoły te grały w tym sezonie ze sobą już trzy razy. W listopadzie 2021 r. Celtics wygrali 95:78, a w styczniu tego roku zwyciężyli 122:92. Jedyne zwycięstwo Heat miało miejsce w marcu. Wówczas wygrali oni 106: mecz finałowy odbył się w FTX Arena w Miami. W pierwszej kwarcie lepsi byli jednak goście, którzy prowadzili 28:25. Swoją przewagę potwierdzili oni także w drugiej kwarcie, po której widniał wynik 62:54 dla również: Dziękuję rodzicom, że mówię po polskuW trzeciej kwarcie gra gości się jednak załamała. Gospodarze bezlitośnie wykorzystywali błędy i stale powiększali przewagę, zwyciężając tę część gry 39:14. Przed ostatnią kwartą był więc wynik 93:76 dla Heat. W ostatniej części goście znów byli lepsi, ale nie na tyle, aby odrobić straty z trzeciej kwarty. Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 118:107. Miami Heat objęło prowadzenie w serii, jednak to jeszcze nie koniec rywalizacji. W nocy z czwartku na piątek zostanie rozegrane drugie spotkanie. Po nim na dwa kolejne pojedynki rywalizacja przeniesie się do Bostonu. Zwycięzcą finału zostanie drużyna, która wygra cztery mecze. Zmierzy się ona potem w finale NBA z najlepszą drużyną konferencji zachodniej. Miami Heat — Boston Celtics 118:107***Siatkarz, redaktor, w końcu prezes. O której z tych zawodowych ról mówi "najgorsza robota ever"? Do której z nich zakładał ‘maskę’? I co się stało, kiedy w końcu ją zrzucił? Krzysztof Ignaczak — lub po prostu Igła — do Łukasza Kadziewicza przychodzi z bilansem zysków i strat, sukcesów i porażek. Ocenia siebie i innych – bywa, że surowo. Na pewno szczerze do bólu. "Byłem średnim graczem" — przyznaje z odpowiednim sobie dystansem. O siatkówce mówi bez lukru, czasem z nutą goryczy i tłumaczy, co ma polska liga do... włoskiego makaronu. Data utworzenia: 18 maja 2022, 06:30Chcesz, żebyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas! Listy od czytelników już wielokrotnie nas zainspirowały, a na ich podstawie powstały liczne teksty. Wiele listów publikujemy w całości. Wszystkie znajdziecie tutaj.
Przed rozpoczęciem tej serii wszyscy gracze Warriors mieli za sobą w sumie 123 spotkania finałowe, a Celtics ani jednego. Na parkiecie różnicy w braku doświadczenia gości w grze o najwyższą stawkę widać jednak nie było. Zresztą czy można mówić o braku takiego doświadczenia np. Horforda, skoro w play-offach wcześniej wystąpił w barwach trzech różnych drużyn aż 141 razy? Celtics co prawda przegrywali przez większą część meczu, ale kilka razy byli w stanie dogonić przeciwnika, gdy wydawało się, że Warriors już mają komfortowe prowadzenie. A najbardziej imponująca była seria Celtics w ostatniej kwarcie, którą wygrali 40:16 nokautując zaskoczonych gospodarzy i uciszając halę Chase Center w San Francisco. Ten obiekt też w finale debiutował, bo wcześniej Warriors przez wiele lat występowali w Oracle Arena w Oakland. Gospodarze prowadzili już 92:80 teoretycznie kontrolując wydarzenia na parkiecie, ale goście nie zamierzali się poddawać i systematycznie się zbliżali. Niespełna cztery minuty przed końcem meczu na tablicy wyników pojawił się wynik 106:103 dla zespołu z Bostonu, a stało się tak po trójce Horforda. Świetna gra Celtics w czwartej ćwiartce to w dużym stopniu zasługa zawodników drugiego planu – nie tylko Horforda, ale także Derricka White’a i Paytona Pritcharda. Wsparcie wymienionych było ważne, bo liderzy gości Jayson Tatum i Jaylen Brown mieli przez cały mecz problem z obroną Warriors. Brown przebudził się w czwartej kwarcie zdobywając wtedy 10 ze swoich 24 oczek, ale Tatum pudłował do końca. W całym meczu trafił ledwie 3 z 17 rzutów z gry. Starał się pomagać w inny sposób kreując akcje dla kolegów (aż 13 asyst), a w decydujących momentach umiał się usunąć w cień. Na pierwszym planie znalazł się wtedy pochodzący z Dominikany Horford. Weteran po wspomnianej trójce dającej prowadzenie wcale nie skończył swojego show. Dołożył kolejne trafienie z dystansu (cały zespół miał ich w sumie 21), potem z półdystansu i akcję 2+1. Po niej było 120:105 dla Celtics, a na zegarze pozostało kilkadziesiąt sekund i stało się jasne, że dojdzie do niespodzianki. Patrząc na przebieg meczu nawet sensacji. Warriors przez ponad pięć minut nie oddali ani jednego celnego rzutu i przegrali ten fragment 17:0. Stephen Curry zdobył 34 punkty dla Warriors, ale byłoby przekłamaniem stwierdzenie, że nie powinien mieć nic sobie do zarzucenia. Lider gospodarzy aż 21 oczek miał w pierwszej kwarcie. Trafił w tym okresie 7 z 9 rzutów z gry, w tym 6 z 8 zza łuku. Warriors po 12 minutach prowadzili tylko 32:28, co mogło zwiastować… problemy. Bo skoro Celtics pozwalali Curry’emu na wiele prób z czystych pozycji, a mieli tak niewielką stratę, to wystarczyło „tylko” nanieść poprawki w defensywie. Niby uproszczenie, ale jednak potwierdziło się to na finiszu. W pozostałych trzech kwartach Curry zdobył tylko 13 punktów przy skuteczności z gry 5/16. Wyręczali go koledzy – Andrew Wiggins, Klay Thompson, Otto Porter, Jordan Poole, nawet Andre Iguodala, który wrócił do gry po kilku tygodniach nieobecności. Ten zbalansowany atak pozwolił Warriors odskoczyć w trzeciej kwarcie, lecz na koniec zabrakło kogoś, kto byłby w stanie przełamać niemoc w czwartej. Rywalizacja w finale NBA toczy się do czterech zwycięstw. Kolejne spotkanie także na parkiecie Warriors w nocy z niedzieli 5 na 6 czerwca polskiego czasu, a potem dwa w Bostonie. Golden State Warriors – Boston Celtics 108:120 (32:28, 22:28, 38:24, 16:40) Warriors: Stephen Curry 34, Andrew Wiggins 20, Klay Thompson 15, Otto Porter 12, Jordan Poole 9, Andre Iguodala 7, Kevon Looney 4, Draymond Green 4, Nemanja Bjelica 3, Jonathan Kuminga 0, Moses Moody 0, Juan Toscano-Anderson 0, Damion Lee 0. Celtics: Al Horford 26, Jaylen Brown 24, Derrick White 21, Marcus Smart 18, Jayson Tatum 12, Robert Williams 8, Payton Pritchard 8, Daniel Theis 3, Grant Williams 0, Luke Kornet 0, Nik Stauskas 0, Sam Hauser 0, Juwan Morgan 0, Malik Fitts 0